Nigdy nie byłam fanką stosowania
kosmetyków własnej roboty. Dlaczego? Bo czasami bywałam po prostu troszkę
leniwa i nie miałam na to czasu (albo nie chciałam go mieć). Wolałam zainwestować
w dobry kosmetyk drogeryjny niż „babrać się” w składnikach tworząc własne
kosmetyczne „papki”.
Wszystko zmieniło się kiedy rok temu pierwszy
raz wypróbowałam naturalne kosmetyki ze Starej Mydlarni. Moja skóra zareagowała
na nie bardzo pozytywnie i zauważyłam, że nie tylko wygląda lepiej, ale nie
wymaga aż tak wielu zabiegów jak kiedyś. Dodatkowo zainspirowałam się bardzo
Karolą, która od kiedy pamiętam wychwala naturalną pielęgnację. Postanowiłam „zainwestować”
w swoje ciało… i metodą prób i błędów stworzyłam własną listę „kosmetyków”,
które robię sama i które naprawdę działają.





